Oman – cz.2 – Nizwa

Wybierając miejsca do odwiedzenia w Omanie wiedziałam że chcę zobaczyć: wadi, pustynię, forty, meczet w Muskacie i miasteczko Nizwa.
O ile z meczetem i Nizwą wszystko było jasne – Nizwa musi być w piątek, meczet nie może być w czwartek i piątek, to z pozostała listą już nie było tak prosto.

– Które Wadi wybrać? W Omanie jest ich chyba dziesiątki.
– Które forty zwiedzić? Prawie każde miasteczko ma fort.
– Gdzie wybrać się na pustynię.

22.I.2015
Po przekroczeniu granicy ruszyliśmy od razu do Jabrin, gdzie znajduje się fort – Jibreen Castle. Na miejsc dotarliśmy już o 14:00. Niestety nie mieliśmy riali i nie było możliwości zapłaty kartą. Kasjer bez chwili zastanowienia zaprosił nas do środka, zapewniając że to żaden problem że nie zapłacimy za bilety.
Fort jest bardzo dobrze zachowany. Można wejść na dach, skąd są ładne widoki na okolice.
Godziny otwarcia: 9:00 – 16:00
Cena: 0,5 OMR

Zwiedzanie fortu zajęło nam godzinę, więc stwierdziliśmy że pojedziemy jeszcze na wieczorny spacer po Nizwie, oddalonej o około 30 minut jazdy.
Nizwa nas zachwyciła od pierwszej chwili i to pod każdym względem – budynków, atmosfery, ludzi i jedzenia.

Zrobiło się późno, więc ruszyliśmy w kierunku naszego noclegu. Na tą noc byliśmy umówieni z „pilotem z Omanu” z couchsurfingu, który zaprosił nas do siebie do Bahla (około 40 minut jazdy z Nizwy). Na miejscu okazało się, że nasz gospodarz dysponuje malutkim mieszkaniem 1 pokojowym i do wspólnego jednego łóżka zaprosił jeszcze małżeństwo z Czech – czyli 5 osób. Wszyscy byliśmy bardzo zdziwieni (delikatnie rzecz nazywając), zwłaszcza że nie za bardzo było możliwości położenia się na podłodze. Pogadaliśmy chwilę z Czechami i ustaliliśmy, że my mamy duży samochód, więc bez problemu możemy przespać się w nim. Wsiedliśmy więc znowu w samochód, przejechaliśmy do Nizwy i na parkingu, tuż przez bazarem rozłożyliśmy się do spania.

23.I.2015
Tuż po 6:00 rano zaczął się ruch – nie dało się pomylić dni – było wiadomo że jesteśmy w piątkowy poranek w Nizwie. Kozy było słychać z każdej strony. Przed wyjazdem oglądałam wiele zdjęć z tego bazaru, ale żadne zdjęcie, filmik nie odda panującej tam atmosfery. To było coś niesamowitego. Miałam wrażenie, że cofnęłam się w czasie o 2000 lat i jestem w czasach Chrystusa (może dziwne porównanie, i nawet nie wiem skąd się u mnie wzięło, ale takie miałam). Przez pierwszą godziną obserwowałam. Nie byłam nawet w stanie oderwać wzroku od ludzi i zacząć robić jakieś zdjęcia. To było coś niesamowitego znaleźć się wśród ludzi, którzy wszyscy są ubrani w tradycyjne stroje od najmłodszych dzieci. Stroje kobiet były wyjątkowe. Zastanawialiśmy się, jak będzie ten bazar wyglądał za 10 lat.

Idąc z bazaru kóz w kierunku fortu w piątkowy poranek można było również zakupić gołębie sprzedawane głównie przez dzieci oraz tradycyjne omańskie sztylety oraz broń. Porozmawialiśmy chwilę z jednym mężczyzną i dowiedzieliśmy się, że broń kupują tylko dla zabawy.

Nizwa Fort zdecydowanie bardziej nam się spodobał.
Godziny otwarcia: sobota – czwartek 9:00 – 16:00; piątek 8:00 – 11:00
Cena: 0,5 OMR

Tuż za fortem znajduje się meczet, do którego w porannych godzinach mogą wchodzić „innowiercy”

Po tak ciekawym poranku poszliśmy na śniadanie do restauracji Al Tourath Al Arabi Cookery, znajdującej się tuż przy meczecie. Tak pysznej kawy z kardamonem nigdy nie piłam, a do tego kosztowała 0,1 OMR. Jedzenie również było bardzo dobre i bardzo tanie.

Około godziny 12:00 miasto opustoszało: targ się skończył, mężczyźni poszli do meczetu, kobiety do domów. Czas było więc i na nas – ruszyliśmy w kierunku pustyni.

2 myśli nt. „Oman – cz.2 – Nizwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.