co robić w Tajlandii

O Tajlandii w internecie zostało napisane chyba już wszystko. Niczego nowego więc nie odkryłam podczas swojej podróży o czym bym wcześniej nie mogła przeczytać na którymś z blogów czy forum. Nie będę więc opisywać wszystkiego co widziałam, napiszę tylko to co najtrudniej mi było wybrać lub odkryć z ogromu informacji w internecie. Planując swój wyjazd miałam jednak sporo dylematów które miejsca / atrakcje uwzględnić a które pominąć.
Pobyt podzieliłam na 3 okolice:
– Bangkok
– Krabi
– Chiang Mai

Bangkok – kwestia gustu, można lubić wielkie miasta a można z nich uciekać, ale swoje atrakcje ma (np. Wielki Pałac, Leżący Budda) i z całą pewnością warto je zwiedzić. Mi w pamięci najbardziej został targ wodny Bang Khu Wiang – opisany tutaj

Krabi – przed wyjazdem dyskutowałam na forum, gdzie wybrać się na plażing – ile osób tyle miejsc. Zdecydowaliśmy się na okolice Krabi i jesteśmy zadowoleni z wyboru – piękne plaże, możliwość wspinaczki, kajaki. Jednym słowem – było co robić.
Jedna wskazówka – najlepszym rozwiązaniem na przemieszczanie się po okolicy jest skuter, którym można samemu dojechać do wszystkich atrakcji i bez pośredników wybrać się np. na kajaki czy rejs łodzią za 1/5 ceny proponowanej przez lokalne biura.
Na kajaki najlepiej wybrać się do Ao-Luk – jest to mała miejscowość oddalona o około 1-1,5 h jazdy z Krabi, w której jest ogromna ilość wypożyczalni kajaków – można pływać samemu lub z przewodnikiem. Podczas pływania dopływa się kajakiem do Limestone Caves, lasów namorzynowych, Tham Lod Cave (jaskinia ze stalaktytami), Tham Lod Nua (rzeka w wąskiej jaskini), Thum Khao Wong (laguna otoczona skałami i roślinnością), Tham Pee Hua Toh (rysunki prehistoryczne)



Chiang Mai – to była największa niewiadoma. Każdy polecał a na moje pytanie co tam jest takiego ciekawego zawsze słyszałam – atmosfera i targ niedzielny. Byłam na targu – targ jak targ, pełno chińszczyzny, jedzenia i tłum turystów, nic specjalnego czy wyjątkowego. Atmosfery też nie znalazłam jakiejś nadzwyczajnej, czegoś co by się unosiło w powietrzu. Czy żałuję, że tam pojechałam – nie.
W planie mieliśmy wynajęcie skuterów i zwiedzanie okolic. Niestety córka po szpitalu w Kambodży nie nadawała się na takie atrakcje, więc musieliśmy na bieżąco modyfikować swoje plany i zdecydowaliśmy się na taksówkę. Trafiliśmy na genialnego faceta, w 100% wartego polecenia, który obwoził nas po okolicznych atrakcjach (wskazanych przez nas) przez 10 godzin 8-osobowym samochodem za 1000 THB + 200 THB napiwku: Chiang mai airport taxi, Mr. Thaworn Tuytakeiw, tel. 082-1265930

W Chiang Mai oglądaliśmy przede wszystkim piękne świątynie. Byliśmy też w fabryce jedwabiu (bardzo nam się podobała), skansenie w którym żyją kobiety z długimi szyjami (raczej traumatyczne doświadczenie) i na … tu kolejny dylemat … słoniach.





O słoniach w Tajlandii naczytałam się tak wiele, że byłam pewna, że nie stanę się kolejną turystką wspomagającą okrutne traktowanie i wykorzystywanie tych zwierząt. Przed wyjazdem dostałam namiar od znajomych na ośrodek, gdzie ponoć słonie są traktowane dobrze. Czytałam, analizowałam i sama z sobą dyskutowałam czy wierzę w to co czytam czy po prostu chcę w to wierzyć, żeby mieć usprawiedliwienie jeśli skorzystam z takiej atrakcji.
Podsumowując: byliśmy
Wnioski: my byliśmy zachwyceni z obcowania z tymi zwierzętami (choć to nie był nasz pierwszy kontakt ze słoniami), cały program dnia był bardzo ciekawy – najpierw trochę informacji o słoniach, później około godzinna przejażdżka, lunch i znowu przejażdżka kończąca się kąpielą. Żadnych show typu malowanie obrazów, gry w piłkę, etc. Słonie nie miały na ciele żadnych okaleczeń. Chodziły swobodnie po całej posesji – co czasami wzbudzało mój niepokój, bo jakoś pełnego zaufania do tych zwierząt nie miałam. Opiekunowie nie żałowali nam bananów, którymi mogliśmy karmić słonie. Podczas całego pobytu były robione zdjęcia, które na koniec można było kupić za 1000 THB na pen drive.
Namiar: http://www.elephant-training.com/





Podsumowując: fajnie było w Tajlandii ale jej fanami nie zostaliśmy (może przez kiepski początek Kambodza-nie-zawsze-jest-kolorowo.

2 myśli nt. „co robić w Tajlandii

  1. Pingback: Słonie na Sri Lance i hipokryzja turystów… | Kasai – travel addicts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.