Kuba – co, gdzie, kiedy? Informacje praktyczne

Zazwyczaj podsumowania / informacje praktyczne / refleksje piszę na końcu. Rzeczywistość Kuby okazała się jednak mocno różna od tego, co na jej temat przeczytałam przed podróżą. Postanowiłam więc zacząć od napisania kilku zdań swoich wrażeń i porad z pobytu na tej wyspie, dopóki są one „świeże”.


Najważniejsze – warto odwiedzić Kubę (i to jak najszybciej).

Przed wyjazdem naczytałam się jak to

  1. Kubańczycy wręcz prześcignęli Tajów w naciąganiu turystów na różne sposoby,
  2. że walutę najlepiej wymienić w całości na lotnisku bo później jest z tym problem,
  3. że bankomatów poza Hawaną już nie zobaczę,
  4. że bez znajomości hiszpańskiego to mam pewne jak w banku,że będą mnie naciągać „na wnuczka” i inne sposoby
  5. że GPS nie działa,
  6. że turysta nie ma zbyt dużej możliwości posługiwania się lokalną walutą CUP.

Może tak gdzieś było, może ciągle ktoś takie  przywozi doświadczenia z pobytu na tej wyspie. Mój odbiór i moje doświadczenie jest trochę inny. Miło było być miło zaskoczonym 🙂

Oto kilka praktycznych informacji:


BILETY

My kupiliśmy bilety na lot czarterowy z biura podróży Rainbow – TUTAJ za 1.990 PLN. Było to idealne rozwiązanie – tanio, szybko (lot bezpośredni) i komfortowo.


ZDROWIE I UBEZPIECZENIE

Nie są wymagane żadne szczepienia ochronne. Warto mieć ze sobą apteczkę, ale w razie konieczności apteki przy klinikach są dobrze zaopatrzone. Najczęstszą dolegliwością na Kubie jest zatrucie pokarmowe, które niestety nam się przytrafiło (znowu dopadło córkę) i zgodnie z poleceniem wszystkich miejscowych udaliśmy się do International Clinic w Trinidad gdzie uzyskaliśmy profesjonalną pomoc medyczną.

Na kilku stronach internetowych znalazłam informację, że należy ubezpieczyć się w jednej z pięciu wymienionych firm ubezpieczeniowych (nie wiem przez kogo wybranych, w ambasadzie nic na ten temat nie było wiadomo): CORIS VARSOVIA, ELVIA, ELVIA POLONIA, EUROP ASSISTANCE. Zadzwoniłam do wszystkich firm i nigdzie nie udało mi się wykupić ubezpieczenia. Zdecydowałam się więc na ubezpieczenie w WARCIE – TUTAJ. I tak jak już pisałam, niestety musieliśmy wykorzystać to ubezpieczenie. W klinice poprosiliśmy o rachunek, który po powrocie do Polski przedstawiliśmy Ubezpieczycielowi (z Kuby nie kontaktowaliśmy się z Ubezpieczycielem) i po 3 dniach od złożenia formularza dostaliśmy zwrot kosztów na konto.


WIZA

Aby wjechać na Kubę należy posiadać tarjeta de turista (kartę turysty), ważną przez 30 dni od daty wjazdu. Można ją wyrobić zarówno w Ambasadzie KubyTUTAJ (Warszawie, ul. Domaniewska 34a, tel. 22 8481715) jak i za pośrednictwem biura (np. OPAL TRAVEL na Karmelicką 19 w Warszawie, tel. 609 743 003) za dodatkową opłatą około 100 PLN od osoby.

Aby wyrobić Kartę Turysty należy przedstawić paszport (ważny min. 6 miesięcy od daty planowanego wyjazdu z Kuby), ubezpieczenie na czas pobytu, e-mail z potwierdzeniem noclegu oraz uiścić opłatę 22 EURO w gotówce. Karta ważna jest pół roku od daty wydania.

My zdecydowaliśmy się uzyskać kartę ubiegając się ją bezpośrednio w Ambasadzie. Karta była do odbioru tydzień po złożeniu wniosków. W biurach pośredniczących w jej uzyskaniu ponoć dostaje się ją od ręki.


WALUTA

Każdy kto się wybiera na Kubę pewnie już wie że obowiązują tam dwie waluty:

  • peso kubańskie – peso cubano w skrócie CUP
  • peso wymienialne – peso convertible w skrócie CUC

1 EURO = 1CUC = 25 CUP

Najkorzystniej wychodzi wymiana EURO (za wymianę dolarów pobierana jest dodatkowa opłata – 10%). Po wylądowaniu w Varadero wymieniliśmy EURO na CUC (1: 1,05) i 100 CUC na 2.500 CUP (1:25). Kurs wymiany rzeczywiście okazał się jednym z najlepszych. W wielu miejscach widzieliśmy później bankomaty (Havana, Trinidad, Cienfuegos, Remedios). W kilku hotelach była również możliwość wymiany waluty. Walutę można również wymienić w banku albo w punkcie który nazywa się CADECA.
Zdecydowanie polecam wymianę CUC na CUP – w wielu miejscach ceny były podawane tylko w CUP – bazary, piekarnie, taxi collectivo a nawet sklepy z pamiątkami! Aby nie pomylić się podczas płacenia warto zapamiętać że na Kubie „pomniki” (CUC) są bardziej wartościowe od „ludzi” (CUP).

Na koniec zostało nam trochę CUC (zbyt dużo, żeby wszystko zamienić w rum 🙂 ) i wymieniliśmy je na EURO na lotnisku tuż przed odlotem. Niestety kurs był bardzo niekorzystny i trochę na tym straciliśmy. Wystarczyło pójść na halę przylotów i tam przed kantorem sprzedać turystom, którzy dopiero przylecieli na Kubę – zabrakło nam tego pomysłu w tamtym momencie.


NOCLEGI

Zdecydowanie polecam noclegi w casa particulares czyli w domach Kubańczyków, którzy wynajmują w nim 1-2 pokoje. Jest to najtańsza forma noclegu, najbardziej opłacalna przy podróżowaniu w grupie czteroosobowej, gdyż większość pokoi posiada dwa podwójne łóżka a cena jest za pokój – 20-30 CUC.
Wszystkie noclegi mieliśmy zarezerwowane przed wyjazdem za pośrednictwem kubańskiej agencji turystycznej – TUTAJ.

Z każdego miasta gdzie planowaliśmy się zatrzymać wybrałam 5 kwater (z dobrymi opiniami na Tripadvisor – dodatkowo sprawdzałam ile opinii napisały osoby umieszczające swoją ocenę na temat danej kwatery – jeśli tylko jedną to nie brałam jej pod uwagę) i przesłałam taką listę do agencji i następnego dnia miałam już potwierdzenie wszystkich rezerwacji. Gdy próbowałam rezerwować bezpośrednio z właścicielami w dwóch przypadkach otrzymałam informację że mimo, że chcę wynająć jeden pokój ale będą w nim nocowały 4 osoby a dodatkowo to jest szczyt sezonu (okres bożonarodzeniowy) to cena jest wyższa. Gdy poprosiłam o rezerwację agencję w tej samej casie cena była już taka sama jak np. na stronie casy. Dodatkowo agencja przysłała do każdej rezerwacji mini – przewodnik po okolicy oraz voucher z informacjami: ilość osób, daty, cena, cena za śniadanie i kolację, mapkę z lokalizacją i prośbą o kontakt z właścicielami pokojów na dzień przed przyjazdem w celu potwierdzenia noclegu. Właściciele i agencja nie mają możliwości pobrania przedpłaty za rezerwację więc zdarzają się zdublowane rezerwacje (rozumiem właścicieli bo pewnie turyści też sobie dublują rezerwację). Z tego też powodu trochę bezpieczniej czułam się mając rezerwację zrobioną przez agencję i wydrukowany voucher.
Wszystkie pokoje, w których się zatrzymaliśmy mogę polecić (najsłabsza była w Trinidad, ale też nie była zła).
Podróżując po Kubie rozmawialiśmy z dwoma grupami podróżującymi bez planu i szukającymi noclegu z dnia na dzień. Nie mieli problemu ze znalezieniem wolnych miejsc natomiast o standardzie miejsc, w których się zatrzymali wypowiadali się bardzo słabo, tak słabo że jedni tak się zniechęcili że poszli do hotelu. Innych właściciele pokoju próbowali naciągnąć na śniadanie za 20 CUC. Słuchając ich cieszyliśmy się, że mamy zarezerwowane wszystkie noclegi.

Nasze casy:

  • Havana – La Casa Amador – 30 CUC, około 10 minut jazdy taksówką od Capitolu, bardzo pomocny właściciel – TUTAJ

 

  • Vinales – Villa El Habano – 20 CUC, bardzo dobre kolacje – 10 CUC, casa położona na obrzeżach miasteczka z ładnym ogrodem. Przesympatyczna właścicielka – TUTAJ

 

  • Trinidad – Casa Las Terrazas de Martha – 30 CUC – dobra casa, ale zdecydowanie najsłabsza z tych w których się zatrzymaliśmy – TUTAJ Wnuczek właścicielki zamówił nam taksówkarza „rozpuszczonego” przez turystów. Sami znaleźliśmy tańszego i bardziej uczciwego.

 

  • Cienfuegos – Casa Carlos y Ana Maria – 30 CUC – najlepsza casa pod każdym względem – dobra lokalizacja, ładny pokój, piękny ogród, najlepsze jedzenie – TUTAJ

 

Hotele:

  • Villa Guamma – 80 CUC – nocleg stanowił atrakcję samą w sobie – TUTAJ
  • Remedios – Encanto Mascotte – 80 CUC – hotel na głównym placu miasteczka, europejskie 3* – TUTAJ
  • Varadero – Roc Arenas Doradas – 140 CUC all inclusive – ciut luksusu na koniec urlopu – TUTAJ



JEDZENIE

Jedzenie na Kubie jest bardzo ubogie. Trudno mówić o kubańskiej kuchni. Nawet gdy chodziliśmy do, wydawać by się mogło, dobrych restauracji to była to po prostu posolona, usmażona ryba z ryżem lub kurczak z ryżem. Jedyny rarytas, którym się wszyscy szczycą to langusta. Mąż twierdzi że najwięcej smaku posiadały niemieckie sosy podawane jako dodatek w słoikach, a jedyne spotkane przyprawy to sól i koncentrat pomidorowy.
Podczas podróży lubimy przysiąść w restauracjach, kawiarniach i delektować się lokalnymi specjałami. Tu nie mieliśmy okazji na takie doznania – poza oczywiście doznaniami rumowymi w wielu aktach i wersjach.
Trudno było też kupić coś do jedzenia w sklepie spożywczym. Są sklepy, gdzie sprzedawana jest żywność na kartki – jaja, ryż, ocet, olej, mąka, fasola – tu oczywiście turysta niczego nie kupi. Istnieją sklepy „dewizowe” – jak niegdyś w Polsce Pewex, ale zbyt wielkiego wyboru tam też nie ma – kubańska cola, soki, jakieś ciasteczka, pringles.
Śniadania zazwyczaj zamawialiśmy w casie (3-5 CUC za osobę) i zawsze zawierało jajko, owoce, białe pieczywo, sok, kawę, czasami coś co przypominało z wyglądu ser i wędlinę.
W ciągu dnia mieliśmy jakąś przekąskę – lokalna pizza (10 CUP), bloczek orzeszków w karmelu (5 CUP), bułeczka (3 CUP), pyszne awokado (25 CUP), banany, papaje (5 CUP)
Wieczorem zamawialiśmy kolację w casie (10 – 12 CUC w zależności od dania i casy – pyszne langusty) lub wybieraliśmy się do restauracji.

Polecane restauracje / bary:

  • Havana – hotel Ambos Mundos – na dachu budynku znajduje się restauracja z tarasem gdzie podają najlepszą Pina colada – TUTAJ
  • Havana – Bar El Floridita – kultowy bar z muzyką na żywo gdzie podaje się drinki Papa Doble (podwójny papcio) lub też Hemingway Special – TUTAJ
  • Havana – restauracja La Bodeguita del Medio – jedno z ulubionych miejsc Ernesta Hemingwaya – TUTAJ
  • Havana – lodziarnia Coppelia – dziś już kultowa lodziarnia gdzie można kupić lody bez kolejki za 3 CUC lub poświęcić około 30-60 minut i za taką samą porcję zapłacimy 3 CUP


TRANSPORT
Podczas naszego dwutygodniowego pobytu na Kubie przemieszczaliśmy się po nim samochodem, taksówkami, autobusem i wszelkiego rodzaju transportem miejskim. Ze względu na wysoki sezon wszystko co się dało zarezerwowałam / kupiłam przed wyjazdem – taxi z lotniska w Varadero do Havany, wynajem samochodu czy bilety autobusowe.

SAMOCHÓD – wypożyczyliśmy na 5 dni w firmie RexTUTAJ (cena 57 CUC za dzień + 200 CUC kaucji, paliwo – około 1 CUC za 1 litr).
Samochodem zrobiliśmy trasę: Havana – Vinales – Pinar del Río – Villa Guama – Remedios – Cayo Santa María – Santa Clara.
Do nawigacji używaliśmy programy OSMAND – TUTAJ – sprawdził się w 100%.
Według nas plusów pożyczonego samochodu było znacznie więcej niż minusów i cieszyliśmy się, że część podróży odbyliśmy samochodem. Plusem było znaczne skrócenie czasu podróży, elastyczność czasowa – o której godzinie chcieliśmy o tej ruszaliśmy, możliwość zajechania do miasteczek „po drodze” gdzie turysta ciągle jest atrakcją dla lokalnej społeczności, zobaczenie znacznie więcej atrakcji w okolicy gdzie pewnie nie zdecydowalibyśmy pojechać wynajmując taxi, niewielka różnica kosztowa w stosunku do taxi czy autobusu (w wersji gdy podróżowaliśmy w cztery osoby). Minusem była odpowiedzialność za stan tego samochodu (jak wszędzie) i ewentualne dodatkowe koszty. Gdy złapaliśmy gumę musieliśmy szukać wulkanizatora, który wymyślił cenę 15 CUC i oznajmił „masz pieniądze to płać”.

Autobusy Viazul – powszechnie nazywane autobusami turystycznymi, w rzeczywistości są to autobusy na które przeciętnego Kubańczyka nie stać. Przejazd na trasie Trinidad – Cienfuegos (80 km) kosztuje około 25 PLN a autobusem lokalnym (ciężarówka z paką) około 0,60 PLN. Ja bilety kupiłam w Polsce przez Internet – TUTAJ – bojąc się dużego obłożenia i problemu z zakupem biletów na konkretny termin. Na dworcu przed odjazdem musieliśmy wymienić posiadany wydruk z Internetu na bilet w kasie więc stanie w kolejce nas nie ominęło. To co mnie miło zaskoczyło to niesamowita punktualność odjazdu autobusów. Przygotowani byliśmy na mega wychłodzenie klimatyzacją autobusów podczas jazdy i rzeczywiście wszystko co się dało założyliśmy na siebie. Za przewóz bagażu w luku bagażowym raz płaciliśmy co łaska, drugim razem po 1 CUC za sztukę.

TAXI – mój ulubiony środek lokomocji na Kubie. Cena przejazdu taksówką jest porównywalna do ceny czterech biletów autobusowych VIAZUL, co w naszym przypadku (podróżowaliśmy w 4 osoby) było idealnym rozwiązaniem. Znalezienie chętnego taksówkarza zajmowało mniej niż 10 minut.

Autostop – przed wyjazdem naczytałam się o w pełni zorganizowanym systemie łapania stopa na Kubie. Zaplanowałam więc nam atrakcję turystyczną: jazda stopem – 40 km z Remedios do Santa Clara. Według informacji jakie znalazłam w intrenecie mieliśmy szukać Amarillo – urzędnika ubranego w żółtą kamizelkę, który ma za zadanie zatrzymywanie wszelkich państwowych samochodów, tak by dosadzić do nich dodatkowych pasażerów. Jeżdżąc wypożyczonym samochodem bacznie obserwowałam drogę wypatrując Żółtego Pana pod mostem, przy wyjeździe z miasta. Na autostradzie stoi ogromna ilości stopowiczów ale ani razu nie widziałam Żółtego Pana. Uznaliśmy więc że w cztery osoby z czterema sporymi torbami musielibyśmy poświęcić sporo czasu na złapanie stopa bo konkurencja na drodze byłaby ogromna, no więc zrezygnowaliśmy z tej atrakcji turystycznej.


TRANSPORT LOKALNY
Z miejscowości w których byliśmy tylko w Hawanie i Cienfuegos przemieszczaliśmy się inaczej niż tylko pieszo.
Taksówki – Na krótkich odcinkach (5-25km) cena zależała od umiejętności negocjatorskich. Na przykład po przyjechaniu autobusem do Cienfuegos chcieliśmy pojechać do casa (3km) a następnie do delfinarium (25 km). Taksówkarz za kurs do casy „zaśpiewał” 8 CUC a na propozycję 5 CUC parsknął śmiechem. Gdy zaproponowaliśmy mu 10 CUC za kurs: Dworzec autobusowy – casa – delfinarium zgodził się bez słowa. Gdzie tu logika? Nie mam pojęcia.
Coco taxi – taksówki motorowe zabierające do trzech osób. Jadą tam, gdzie się chce, tańsze niż zwykłe taksówki. Takie coco taxi widzieliśmy tylko w Hawanie w okolicach Capitolu. Za godzinną przejażdżką po mieście zapłaciliśmy 8 CUC
Kabriolety spod Capitolu w Hawanie – obowiązkowy punkt programu – 25 CUC za godzinną przejażdżkę po fajnej okolicy Hawany.
Bici taxi – taksówka rowerowe, która zabiera dwie osoby jest chyba najpopularniejszym środkiem komunikacji miejskiemu na Kubie. Cena oczywiście zależy od umiejętności targowania bo nie ma ustalonego cennika (przynajmniej takiego znanego dla turysty). My raz zdecydowaliśmy się na taki przejazd ale ja po przejechaniu 200 metrów nie byłam w stanie psychicznie znieść, że ktoś pedałuje a ja siedzę więc wysiadłam, zapłaciłam ustaloną cenę – 1 CUC i poszłam dalej pieszo.
taxi collectivo – Hawana jest poprzecinana liniami/trasami po których jeżdżą tzw. taksówki kolektywne – TUTAJ. Aby „złapać” taką taksówkę należy stanąć na jej trasie, za skrzyżowaniem, bądź w jakimś innym miejscu, wyciągając rękę, jakby do zatrzymania stopa, z tym, że na palcach należy pokazać ile miejsc nam trzeba. Przed wyjściem płacimy 10 CUP od osoby. Nam zdarzyło się raz, że gdy wsiedliśmy do takiej taksówki od razu zostaliśmy grzecznie poinformowani przez kierowcę, że za kurs oczekuje 5 CUC. Nie zgodziliśmy się, wysiedliśmy i już po minucie jechaliśmy lepszym amerykańskim krążownikiem za 10 CUP.
Taksówki konne – w Vinales, Pinar del Río, Trinidad i Cienfuegos bardzo często widzieliśmy taksówki konne – coś podobnego jak wozy nad Morskim Okiem tylko wozy zdecydowanie mniejsze, na maksymalnie 10 osób. W Trinidad woźnica powiedział mi, że nie może zabierać turystów. W Cienfuegos natomiast zaszaleliśmy i zapłaciliśmy 10 CUC i woźnica z wozem był przez prawie dwie godziny do naszej dyspozycji – objechaliśmy całe miasto wraz z dokami.


BEZPIECZEŃSTWO
Gdyby ktoś mnie dzisiaj zapytał czy czułam się na Kubie bezpiecznie odpowiedziałabym tak. Nic złego nam się nie stało, nikt nas nie zaczepiał, nie nagabywał, niczego nam nie ukradziono. Ale jeśli przeanalizuję dzień po dniu to już mam przed oczami zdarzenia, które mogły odmienić nasz wyjazd (i zdaję sobie sprawę z tego, że mogłoby się to wydarzyć również w Polsce czy innym kraju).
Jadąc wypożyczonym samochodem z Havany do Vinales trzypasmową autostradą w pewnym momencie zauważyliśmy, że policjant wskazuje nam zjazd na pobocze. Gdy się zatrzymaliśmy, okazało się, że nie jest to policjant, tylko mężczyzna ubrany w taki sposób, że jadąc samochodem nie byliśmy w stanie tego stwierdzić. Do tego sposób zatrzymania również był symulujący władzę. Po zatrzymaniu okazało się, że ów mężczyzna potrzebuje przewiezienia do Vinales swoich pracowników, bo przed chwilą zepsuł im się autobus a oni muszą jechać na pole pracować. Byłam zdecydowanie przeciwna. Po dwóch dniach, gdy wracaliśmy tą samą drogą w przeciwnym kierunku dokładnie w tym samym miejscu, ten sam mężczyzna dalej udawał policjanta zatrzymując samochody, którymi podróżowali turyści. Nie wiem co mogłoby nam grozić, gdybyśmy zdecydowali się na zabranie takiego pasażera ale cieszę się że postawiłam twarde nie. Myślę, że to jest dość stałe miejsce i czymś grozi: 22.73962 -82.99364 (22°44’22.6″N 82°59’37.1″W)

W Remedios dwukrotnie przybiliśmy piątkę z Kubańczykiem w naszej kieszeni spodni. Całe szczęście byliśmy czujni i nie udało się im nic z niej wyciągnąć. W tym mieście nawet Kubańczycy nas ostrzegali przed kieszonkowcami.
Wielokrotnie przekonałam się, że dane metody oszustw czy naciągactwa są typowe dla danego kraju (jak w Polsce metoda „na wnuczka”) i zazwyczaj jest ich ograniczona, wcale niewielka ilość. Jeśli dobrze się przygotuję do danego wyjazdu i naczytam się o różnych takich metodach (np. Buddha day w Bangkoku) to bardzo zmniejsza ryzyko bycia ich ofiarą.


CENY
Rozpiętość cenowa na Kubie jest chyba największa z jaką się spotkałam do tej pory podczas swoich podróży i często wynika to z polityki państwa a nie naciągania pojedynczych osób, choć takich przypadków też nie brakuje.
Ceny żywności gdy płaciliśmy w CUP były bardzo niskie (wszystko w granicy 3 – 15 CUP) ale do wyboru było bardzo niewiele (bułka z jakbyserem nazywana pizzą, zwykła biała kajzerka, banany, papaje, awokado, orzeszki w karmelu).

Odwiedzając sklepy dewizowe czy restauracje niestety ceny były iście europejskie (puszka coli kubańskiej – 1 CUC, pina colada – 4 CUC, bułeczka -1 CUC, pringles – 5 CUC, danie z rybą w restauracji – 12 CUC) a z jakością różnie bywało.

Koszt naszego wyjazdu (14 dni) w przeliczeniu na jedną osobę wyniósł około 4.500 PLN

 

  • bilet lotniczy – 1.900 PLN
  • ubezpieczenie – 75 PLN
  • wiza – 22 EURO
  • noclegi – 157 CUC (13 nocy, 630 CUC za cztery osoby)
  • transport – 170 CUC (wypożyczenie samochodu – 335 CUC, paliwo 30 CUC, wulkanizacja 15 CUC, pozostały transport – 300 CUC)
  • jedzenie – 120 CUC
  • atrakcje – 170 CUC

co daje 626 CUC (2.500 PLN na osobę)


CIEKAWOSTKI

1. Po odebraniu bagaży na lotnisku bezpieczniej nie zrywać naklejek z bagażu do czasu aż wyjdzie się zupełnie z terenu lotniska – tuż przed wyjściem z budynku sprawdzają czy każdy bagaż czy ma naklejkę (nie wiem co się dzieje, gdy ktoś nie ma)
2. Brak znajomości hiszpańskiego utrudnia i ogranicza kontakt z lokalną ludnością ale nie przynosi ujemnych skutków wymiernych.
3. Na dworcach autobusowych Viazul Kubańczycy próbują dowiedzieć się w jakiej casie mamy rezerwację i wtedy podają się za jej właściciela lub posłańca z informacją, że w „naszej” casie jest jakaś awaria i mamy pójść z tą osobą pod inny adres. Inna metoda naciągania to gdy turysta płaci w CUC resztę może otrzymać w CUP czyli 25 razy mniej niż trzeba.
4. Nikt (poza handlarzami w Varadero) o nic nas nie prosił typu o ubranie czy środki czystości. Miałam ze sobą trochę leków przeciwbólowych i zawsze w podziękowaniu za zgodę zrobienia zdjęcia po darowywałam opakowanie jakiegoś leku – zawsze spotykało się to z dużą wdzięcznością
5. Na Kubie można kupić : rum Havana Club (7-8 CUC – wszędzie ta sama cena), cygara- najlepsze są Cohiba, można je kupić w sklepie firmowym lub w Vinales od farmerów za około 1-2 CUC za sztukę, biżuterię z kawy w okolicach Trinidad (1 CUC), drewniane figurki Kubanek (5-8 CUC)

11 myśli nt. „Kuba – co, gdzie, kiedy? Informacje praktyczne

  1. Pingback: Hawana – muzeum pod gołym niebem | Plan podróży

  2. Pingback: Villa Guama | Plan podróży

  3. Witaj , w czerwcu wybieramy się na Kubę i szukamy sprawdzonego transportu z lotniska w Hawanie do hotelu w Varadero Roc Arenas Doradas (pisałaś że byłaś w nim czy możesz opisać mniej więcej czy jesteś zadowolona z hotelu ) 🙂 i z powrotem , w między czasie wycieczka do Hawany .Masz może jakieś prywatne kontakty ? Możesz podać stronkę gdzie rezerwowałaś taxi ?Będzie nas 7 osób z dziećmi i chcemy sprawdzonego transportu . Będę wdzięczna za odpowiedź .

    • Wybierając hotel w Varadero miałam problem bo większość miała wiele negatywnych opinii. Myślę, że wynika to z tego że na Kubie hotele są bardzo drogie i przeciętny Europejczyk w tej samej cenie w Europie a o Afryce – Egipt już nie wspomnę, otrzyma zdecydowanie wyższy standard. Mimo drobnych niedociągnięć (przez dobę nie były dostępne ręczniki basenowe, jedzenie po trzech dniach raczej się znudzi) uważam hotel za godny polecenia. Nam bardzo się podobał. Kilka słów na ten temat znajdziesz tutaj: http://planpodrozy.com.pl/2016/04/szarm-el-szejk-w-wydaniu-kubanskim/.

    • Transport Hawana – Varadero dla 7 osób – przychodzą mi do głowy tylko autobusy Viazul. Zależy oczywiście o której godzinie przylatujecie i czy będzie sensowne połączenie. Na 7 osób będziecie ewentualnie musieli brać 2 taxi – ja osobiście ani razu nie widziałam taxi busików. My za taxi Havana – Varadero zapłaciliśmy 60 CUC.

  4. my jezdzimy na cube od 1983 roku mieszkamy w Kanadzie dlatego mamay blisko tylko 3,5 ostatnie 10 lat jezdzimy pod koniec stycznia bo latem to naprawde za goraco temp. zima utrzymuje sie 25 do 30 stopni to wystarcza dla nas .NIGDY bym nicomu nie polecala wynajmowac samochod na wlasna reke przeruzne historie slyszalam najlepiej jest wynajac kogos co ma samochod i on zawiezie gdzie sie chce jest tubylce i zawsze ochrania turyste chociaz przez ponad 34 lata nigdy sie nie czulam zagrozona na Cubie ludie bardzo mili oprucz Havany moj maz jest z Havany ale my nie lubimy tego miasta polesam Varadero polwysep ponad 90 hoteli i 20 km plaza duzo do zwiedzania vajes viniales inne miejsce warto zobaczyc .ok hasta la vista amigos

    • Teresa, rozumiem, że Ty wolisz samochód z kierowcą. My zdecydowaliśmy się na wynajem samochodu i to było fajne doświadczenie i bardzo się cieszę, że na to się zdecydowaliśmy, choć wiele osób tak jak Ty odradzało. Najważniejsze, żeby czuć się dobrze ze swoim „stylem” podróżowania.

  5. Zastanawiam się jaką kwotę zarezerwować na wyżywienie (dwie osoby- 7 dni), oraz czy zabrać ze sobą jakieś przekąski na „czarną godzinę”. Czy mogę liczyć na podpowiedź?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.