Jak się bawić w karnawale – to tylko w Wenecji

Każdego roku przed Środą Popielcową Wenecja zalewana jest nie przez wodę, ale falę turystów i przebierańców z całego świata. To właśnie wtedy przez kilkanaście dni trwa tu słynny Wenecki Karnawał.
O karnawale tym napisano tak wiele, że chyba nic nowego nie jestem w stanie wyszukać. Historia tej imprezy w dwóch zdaniach jest taka, że pierwsze wzmianki pochodzą z 1094 r. i pierwotnie miała na celu zacierać rozwarstwienie społeczne pomiędzy biednymi i bogatymi mieszkańcami Republiki Weneckiej. Swoje apogeum karnawał przeżywał w okresie renesansu, kiedy to impreza zaczynała się już w październiku i ciągnęła się przez kilka miesięcy. Po przybyciu Napoleona w 1797 roku karnawał na lata zniknął z ulic miasta. Do tradycji powrócono ponowie dopiero w 1979 roku. I całe szczęście bo impreza ma niesamowitą atmosferę.
Szaleństwo karnawału trwa w każdym zaułku, na każdej uliczce Wenecji. W każdej restauracji można spotkać pięknie przebrane grupy znajomych. Przebierańcy spacerując pozują do zdjęć. Miałam wrażenie, że rywalizuję między sobą kto przyciągnie do siebie więcej fotografów. Program karnawału jest niezwykle bogaty: koncerty, fiesty, codzienne pokazy masek na specjalnie przygotowanej scenie na Placu San Marco, zakończone wyłonieniem tej najpiękniejszej. Oczywistym elementem karnawału są bale – przebranie obowiązkowe!. My wybrałyśmy się na bal na statku i byłyśmy miło zaskoczone pod każdym względem, szczególnie ilości jedzenia i drinków – wystawne polskie wesele nie powstydziłoby się takiego menu.

Atrybutem każdego uczestnika karnawału a zarazem symbolem Wenecji są maski.
– Buongiorno, signora! Marchera? – zachęcająco wołają każdego przechodnia uliczni handlarze, którzy swoje niewielkie kramy mają ustawione na każdym rogu wąskich weneckich uliczek. Zakup maski podczas pobytu w Wenecji, jest równie obowiązkowy, co zakup miniaturki wieży Eiffel’a podczas wycieczki do Paryża :-). Najprostsze są już po 2 euro, a na prawdziwe ręcznie obrabiane dzieła sztuki trzeba przeznaczyć nawet kilkaset euro. Wiele z masek ma stałe elementy, jak zakrzywiony dziób doktora z czasów zarazy zwana medico della peste lub wysuniętą szczękę nazywana maską bauta.

Kolejne marzenie z mojej listy się spełniło. Warto było czekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.