Hawana – muzeum pod gołym niebem

Przygotowując się do wyjazdu szukałam atrakcji w Hawanie – sprawdziłam plany zwiedzania różnych biur podróży, przeczytałam dziesiątki blogów. Wydawało mi się, że Hawana nie ma zbyt wiele do zaoferowania – Muzeum Rewolucji, kilka placów, Kapitol no i Stara Hawana. Wszystko to jakoś nie przemawiało do mnie. Nie mogłam sobie wyobrazić, że zachwycę się gablotami w muzeum, budynkiem zbudowanym na wzór Kapitolu waszyngtońskiego czy rozwalającymi się budynkami lub deptakiem.
Na Hawanę zaplanowałam więc dwa dni myśląc, że to i tak z wielką górką.
Przez dwa dni spacerowaliśmy ulicami Hawany chłonąc niesamowitą, trudną do opisania atmosferę jaka tam panuje. Dzieci grają w piłkę schodząc z „boiska” gdy przejeżdża auto, mężczyźni zazwyczaj reperują stare amerykańskie krążowniki, kobiety w papilotach cierpliwie czekają w kolejce w lokalnej piekarni.

Zabrakło nam czasu na muzeum rewolucji, ale byliśmy w muzeum pod gołym niebem, bo jak inaczej nazwać to miasto z setkami XVI-wiecznych budowli kolonialnych sąsiadujących z barokiem, neoklasycyzmem i gotykiem. Dziś są to sypiące, walące się, odrapane budynki ale ciągle pełne gwarnego życia. Czasami zamykałam oczy i wyobrażałam jak to wyglądało w czasach swojej świetności. To musiało być najpiękniejsze miasto świata. A później lata rujnującego systemu doprowadziły to miasto do obecnego stanu. Bo trzeba było wybierać zgodnie z hasłami umieszczonymi w wielu miejscach „socjalizm albo śmierć”

Hawana to miasto, które nie pozwala zapomnieć o sobie, zostawia w naszej pamięci wiele emocji – zachwyt, smutek, żal, bezsilność.

Kilka ogólnych wskazówek dotyczących wyjazdu na Kubę można przeczytać TUTAJ

    Co udało się nam zobaczyć i zrobić w dwa dni w Hawanie:

Stara Hawana czyli La Habana Vieja – tego się nie zwiedza, tu się spaceruje i chłonie to miejsce. Nie pozwala ono o sobie zapomnieć na długo. Mi najbardziej podobała się ulica Neptuno i uliczki od niej odchodzące – tam było najwięcej życia na ulicy. Na dobrą sprawę w tym miejscu mogłabym przesiedzieć na krawężniku całe dwa dni i byłabym szczęśliwa.




Fábrica de Tabacos Partagás – dziś to głównie sklep. W mojej ocenie miejsce zdecydowanie niewarte poświęcenia na nie czasu. Jeśli ktoś wybiera się do Trinidad to zdecydowanie polecam tamtejszą fabrykę.

Kapitol czyli Capitolio – turyści mogą zwiedzać tylko pierwsze piętro. Kapitol otwarty jest: pon.-sob. , w godz. 9.00-19.00, niedz., w godz. 9.00-15.00, wejście 3 CUC, 2 CUC za fotografowanie

Paseo de Marti – jeden z najbardziej znanych deptaków w Hawanie, szeroki, otoczony urokliwymi kamienicami.

Cztery Place – Plaza de San Francisco, Plaza Vieja, Plaza des Arms, Plaza de la Catedral z Catedral de la Habana. Ładne place, ładna katedra i brzydkie przebieranki – Hawanki w „tradycyjnych” strojach z cygarami. Całość warta zobaczenia i tyle – kilka zdjęć i można iść dalej. Dziś zostało tyle, że muszę spojrzeć na zdjęcie, żeby przypomnieć który plac to był który.

Hotel Ambos Mundos – można zwiedzić pokój (1,5$) w którym Hemingway pisał „Komu bije dzwon” a na dachu na tarasie koniecznie trzeba wypić pina colada – najlepsza na całej Kubie. My trafiliśmy w przeciążenie kuchni bo na zamówione jedzenie nie doczekaliśmy się i po półtorej godziny poszliśmy szukać innego miejsca na obiad.

Calle Obispo – ten deptak to chyba najbardziej znana ulica Starej Hawany. Na końcu deptaka znajduje się Bar El Floridita (róg Obispo 557 /Monserrane) kultowy bar, ulubione miejsce Hemingwaya. Do dzisiaj we Floridicie podaje się drinki Papa Doble (podwójny papcio) lub też Hemingway Special, wymyślone przez słynnego pisarza.

Apteka Taquechel – stare ładne wnętrze do zobaczenia w ciągu 2-3 minut

Parque metropolitano de La Habana – piękny park z niesamowitą roślinnością

Parque John Lennon – park a raczej skwer z ławeczką J.Lennona gdzie można sobie z nim zrobić fotkę. Ponieważ zbyt często były kradzione mu okulary, obecnie jest tam zatrudniona osoba, która zakłada je w momencie kiedy turysta chce zrobić zdjęcie, po czym zdejmuje. Warto tam się wybrać żeby wokół skweru zobaczyć trochę inną Hawanę – spokojniejszą, z ogromną ilością starych willi kolonijnych, z zielenią

Cementerio de Cristobal Colon – jedna z największych nekropolii świata – 2mln grobów. Opłata wynosi 5 CUC. W praktyce odkryliśmy, że opłatę pobiera się wyłącznie przy głównym wejściu północnym. Przy wejściu zachodnim nikt o nic nie pyta, nie prosi i nie ma żadnych oznaczeń sugerujących istnienie opłaty.

Plaza de la Revolución – na placu, znanym wcześniej jako Plaza de la República, znajdują się budynki z czasów rządów Fulgencio Batisty. To tu Fidel Castro godzinami przemawiał do tłumów. My na plac pojechaliśmy w ramach przejażdżki kabrioletem – krótki stop na zdjęcie i tyle wystarczyło.

Lodziarnia Coppelia – turyści są kierowani do innego miejsca gdzie serwowane są lody w szklanych pucharkach z dodatkiem różnych syropów. Zdecydowanie polecam odstanie w kolejce „niedewizowej” i wczucie się w klimat tego miejsca. Przed każdym stawiana jest najpierw szklanka wody, a później zbierane są zamówienia a do wyboru są dwie pozycje z nieistniejącej karty menu – 5 gałek lodów z syropem i posypką oraz ciastka – wszystko kosztuje 5 CUP czyli 70 groszy.

Hotel Habana Libre – do hotelu należy wejść „na pewniaka” jako gość hotelowy kierując się prosto do windy. Na 20 piętrze znajduje się długi i bardzo wąski balkon z balustradą, z którego rozciąga się panorama na całą Hawanę. Na 25 piętrze jest knajpa, z której widoki podziwiać można jedynie zza szyby.

Malecon – słynny deptak, na którym Kubańczycy lubią spędzać wieczory. Mieliśmy szczęście oglądać go zalewanego sztormowymi falami.

Przejażdżka kabrioletem ulicami Hawany – tego nie mogło zabraknąć 🙂 koszt takiej przyjemności to około 25 CUC za 1-1,5 godziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.