Las Parrandas – najdziwniejsza Wigilia w życiu

Nasza podróż na Kubie obejmowała okres Bożego Narodzenia. Wiedzieliśmy, że będą to święta jedyne w swoim rodzaju, choćby ze względu na temperaturę. Kiedy znalazłam w internecie informację, że w mieście Remedios w dniu Wigilii odbywa się karnawał zwany Las Parrandas szybko zmieniłam już istniejący plan. Bez większego problemu udało się też zmienić noclegi. W internecie znalazłam tylko tyle na temat tej imprezy: „Pod koniec grudnia każdego roku senne miasteczko staje się miejscem jednej z największych na Kubie zabaw ulicznych Las Parrandas. Trwa ona przez cały okres poprzedzający święta, punkt kulminacyjny osiąga w Wigilię”GOCUBA

Czego można się spodziewać na karnawale na Kubie?
Salsy i to od rana do wieczora. Tak to sobie wyobrażałam.

Po przyjechaniu do miasteczka okazało się, że okna z naszego pokoju wychodzą na główny plac gdzie, mają odbywać się wszystkie atrakcje karnawału – co za szczęście :-).
Zostawiliśmy bagaż, wystawiłam mokre ubrania na balkon żeby podeschły i ruszyliśmy w miasto. Widać było senne miasteczko dwie ulice od głównego placu i przygotowania do wielkiej zabawy – piękne platformy idealne dla tancerek salsy, wesołe miasteczko zabawiające dziesiątki dzieci, pełno kramów z różnymi badziewkami i jedzeniem.

Czasami można było sobie przypomnieć że to Wigilia Bożego Narodzenia, choć dziwnie się czułam oglądając salsę przed ołtarzem w wykonaniu dziewczynek przebranych za mikołajki.

Około godziny 14:00 wróciliśmy na chwilę do hotelu. Po chwili, ktoś zapukał do drzwi. Była to pani sprzątająca, która coś próbowała nam przekazać po hiszpańsku. Kiedy słowa nie przyniosły rezultatu Pani weszła do pokoju i pokazała, żeby zabrać ubrania z balkonu i dalej tłumaczyła pewnie dlaczego to należy zrobić. Ja zrozumiałam, że to z powodu nadciągającej burzy, mąż – że ktoś może wejść na balkon i ukraść. Podziękowaliśmy jak umieliśmy i zabraliśmy swoje szmatki.
Nie minęło więcej niż pięć minut i poznaliśmy powód – rozpoczęła się eksplozja petard.
Przez pierwsze 10 minut oglądaliśmy je z zachwytem z balkonu. Po 20 minutach zaczęliśmy się nudzić. Po 30 minutach uznaliśmy że to najdłuższy pokaz petard jaki kiedykolwiek widzieliśmy. Po godzinie mieliśmy dosyć, balkon był po niezłym ostrzale. Po ponad dwóch godzinach ucichły. Uff, w końcu.

No to postanowiliśmy wrócić na miasto. Na placu było ogrom ludzi. Zdążyliśmy dojść do rogu sąsiadującego z hotelem budynku i nastąpiła powtórka. Udało się schronić do restauracji gdzie zjedliśmy kolację Wigilijną przy dźwiękach petard a podczas kolejnej przerwy wróciliśmy do hotelu.
Sztuczne ognie przeplatane fajerwerkami trwały do 7 nad ranem. I to była główna atrakcja tego karnawału. Salsę widzieliśmy w kościele.
Dziwny był ten karnawał. A jeszcze bardziej dziwna Wigilia. Czy warte zobaczenia? Zdecydowanie TAK.






Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.