Cienfuegos

Cienfuegos poza delfinarium okazało się przepięknym, w mojej ocenie zupełnie innym niż pozostałe w których byłam kubańskim miastem.
Centrum miasta z głównym deptakiem bardziej przypomina nadmorski europejski kurort niż np. Hawanę. Bez przesady oczywiście z tą „bliskością” do Europy 😉

Najstarsza i najciekawsza zabudowa skupia się wokół najpiękniejszego parku miejskiego na całej wyspie Parque Jose Marti. Po wschodniej stronie parku wznosi się neoklasycystyczna Catedral de la Purisima Concepcion (Katedra Niepokalanego Poczęcia) zbudowana w 1869 r. z charakterystycznymi dwoma wieżami i strzegącymi jej dwoma marmurowymi lwami. Po północnej stronie placu wyróżnia się słynny Teatro Tomas Terry (oficjalna nazwa Teatro de Cienfuegos), zbudowany w 1899 przez bogatego barona cukrowego Tomasa Terry, który przybył na Kubę, jako ubogi emigrant z Wenezueli.



W oddalonej od centrum o 5 km dzielnicy Punta Gorda, u południowego krańca Paseo del Prado znajduje się najoryginalniejszy budynek w Cienfuegos – zbudowany w stylu elektycznym Palacio de Valle uchodzący za jeden z najpiękniejszych budynków na Kubie. Zbudował go kosztem 1,5 miliona pesos jeden z najbogatszych ludzi na wyspie – baron cukrowy Acisclo del Valle Blanco w latach 1913-1917. Dzisiaj w pałacu mieści się renomowana restauracja specjalizująca się w owocach morza – potwierdzam – jedzenie było pyszne,a z baru na dachu roztaczają się ładne widoki na Bahia de Cienfuegos.


W Cienfuegos zatrzymaliśmy się w casa, która zdecydowanie wyróżniała się wyższym standardem od wszystkich pozostałych


INFORMACJE PRAKTYCZNE: Kuba – co, gdzie, kiedy

Po dniu pełnym wrażeń następnego ranka udaliśmy się na dworzez Viazul aby ruszyć w dalszą, końcową fazę naszej podróży.
Na dworcu podjęliśmy jeszcze próbą zakupu biletu na autobus nie turystyczny – w wielu miejscach w sieci przeczytałam że jest to nie możliwe, że są ograniczenia typu tylko dwa bilety dla turystów na dany autobus. Po kilku nie trafionych kierunkach w końcu udało się poprosić kasjerkę o sprzedaż biletu na przejazd autobusu, który miał odjechać w bliżej perspektywie czasu. Okazało się, że koszt takiego biletu to kilka CUP. Standard „autobusu” pozostawiał jednak wiele do życzenia. Wróciliśmy więc do pierwotnych planów i pojechaliśmy Viazulem do oazy europejczyków – Varadero.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.