Jezioro Como

Weekend majowy zbliżał się wielkimi krokami, ja miałam do dyspozycji tylko 4 dni (nie tak jak pół Polski 9), wszyscy znajomi i rodzina mieli już plany (właśnie na te 9 dni) a ja nie wiedziałam co zrobić i gdzie wskoczyć. No bo przecież nie zostanę w domu – chora przecież nie jestem.
Była to też idealna okazja do odbycia po raz pierwszy w życiu samodzielnej podróży o której rozważałam już dokładnie od roku.
No ale gdzie się wybrać?
Warunków było kilka: lot z lotniska Chopin, do 2h, w określonych przedziałach godzinowych, cena biletu max. 300 PLN w dwie strony. Jedynym kierunkiem który spełniał te warunki było Bergamo. No ale tam już byłam :-(.
Look na mapę i był cel: jezioro Coma.

I to był strzał w 10tkę!

Wylot miałam w sobotę o 6 rano. Po 8:00 siedziałam już w autobusie nr 1 do Bergamo (bilet niecałe 2 euro, przejazd 15 min) żeby za moment przesiąść się do pociągu do Varenny (za 4,5 euro z przesiadkę w Lecco, cały przejazd 2h).

Przed wyjazdem zastanawiałam się w którym miasteczku zrobić sobie metę noclegową. Wszyscy rozpisują się nad pięknem Bellagio. A co za tym idzie ceny noclegów tam odpowiednio wysokie. No więc z przyczyn ekonomicznych wybrałam Varennę, co nie znaczy że było tanio. Zatrzymałam się w Albergo Del Sole. Bardzo fajny hotelik na głównym placu miasta z genialną restauracją.

Co można zatem robić nad jeziorem? Ja swój plan wyjazdu zaplanowałam tak:

sobota – Varenna

Po dotarciu do hotelu resztę dnia postanowiłam spędzić już w miasteczku. Zaczęłam od odwiedzin informacji turystycznej, skąd z cennymi informacjami ruszyłam w miasto.

Villa Monastiro to przepiękna posesja ze zjawiskowym ogrodem i widokiem na Como. Wstęp kosztuje 5 Euro.

Główną atrakcją miasteczka jest Castello di Vezio. Są to właściwie już tylko pozostałości zamku – mury obronne, wieża. Dla mnie największą jego atrakcją był przepiękny widok na okolicę. Popołudniami odbywają się pokazy tresury drapieżnych ptaków. Wstęp kosztuje 4 Euro.

niedziela – z wizytą w Menaggio, Lenno i Bellagio

W niedzielę zakupiłam sobie bilet dzienny na prom po jeziorze Como (15 euro) i postanowiłam pospacerować po 3 różnych miasteczkach: Mennaggio, Lenno i Bellagio.
Menaggio – spokojne, trochę zaspane miasteczka.
Lenno – pełne turystów bo wszyscy chcą zobaczyć Villa del Balbianello. Chciałam i ja
Bellagio – nazywane perłą jeziora, mnie trochę rozczarowało – za bardzo turystyczne i komercyjne. Brak już w nim tego włoskiego gwaru i klimatu, który ciągle jest w Varenna.
Po całym dniu z wielką przyjemnością stwierdziłam, że Varenna jest najfajniejsza i kolację to chcę zjeść już w „swoim miasteczku”.


poniedziałek – przejażdżka rowerowa

To był najfajniejszy dzień. Dzięki Pani z informacji turystycznej dostałam namiar na wypożyczalnię rowerów i Pan w niedzielę wieczorem dostarczył do hotelu nówkę sztukę nieśmiganą rower (12 euro!!!). Wsiadłam więc znowu na prom do Menaggio, skąd zaczynała się bardzo fajna ścieżka rowerowa: Menaggio – Poglezza – 14km, czyli tam i z powrotem wyszło trochę ponad 30km bo jeszcze zajrzałam tu i tam po drodze.






poniedziałek
Wróciłam pociągiem do Bergamo, pospacerowałam po Starówce, zrobiłam zakupy swoich ulubionych kosmetyków KIKO i czas był już wracać do prozy życia. Z nowym doświadczeniem samodzielnego podróżowania. Fajnie było z soba się nie nudzić :-).

2 myśli nt. „Jezioro Como

    • Dla mnie całe Włochy są dobre na każdą okazję. To był mój 9 raz we Włoszech. A pogoda zrobiła mi przesympatyczny prezent gdyż prognozy były takie że leje od rana do nocy przez cały pobyt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.